^Powrót na górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5


m brozyna

Mieczysław Brożyna z Nowego Żmigrodu – wybitny społecznik, radny Rady Gminy oraz Sejmiku Województwa Krośnieńskiego, inicjator wielu przedsięwzięć społecznych na terenie gminy Nowy Żmigród. Na wniosek Wójta Gminy Grzegorza Bary, uchwałą Rady Gminy w Nowym Żmigrodzie nr XVII/141/2016 wyróżniony został odznaczeniem „Zasłużony dla Gminy Nowy Żmigród”. Uroczystości odbyły się 3 maja 2016 r. – w 225. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3-go Maja.

m brozyna 1

m brozyna 2

Tak o Panu Mieczysławie pisała Pani Beata Baraś:

Równie trudno znaleźć dzisiaj prawdziwego ludowego rzeźbiarza. Jednym z niewielu jest Mieczysław Brożyna z Nowego Żmigrodu. Snycerstwo to ciekawa, ale ciężka praca. Są dni, kiedy drewno „nic nie mówi”. A zdarzają się chwile, że można bez przerwy rzeźbić do rana i nie jest się ani śpiącym, ani zmęczonym. Gdy wyłaniają się pierwsze kontury, pokazuje się postać, to jakby samo drzewo podpowiadało jak je kształtować.

Sztuka ludowa nie lubi zdenerwowania, pośpiechu. Kończy się, kiedy zaczyna się interes i pazerność. Dlatego teraz, mimo że jest wielu twórców, brak prawdziwych rzeźbiarzy ludowych. Jeden podpatruje figurki drugiego, kopiuje. Chodzi o to, by jak najszybciej skończyć, żeby był jak największy zysk.

Mieczysław Brożyna zrobił w swoim życiu ok. 50 rzeźb. Są to postacie świątków, ludowych muzykantów, czasami zwierząt. Sporządził również szopkę, w której jest prawie 40 figur. Czasami tworzył płaskorzeźby. Każda z prac jest inna, oryginalna. Nigdy najpierw nie szkicował. Rzeźby powstają z jednego kawałka drewna.

m brozyna 3

fot. Marek Maczuga

Przeważnie używa lipy, gruszki, rzadziej dębu. Ważne, aby drewno było ciągłe, to znaczy nie zadzierało się, nie miało masy żylnej. Najbardziej miękka jest lipa, ale dużo zależy miejsca, gdzie rosła. Jeśli np. wyrosła od odziomka, to jest gęsta i ciężka, jak z żelaza. Młoda lipa, w dodatku z górnej części pnia, jest bardzo miękka.

Drewno musi być suche. Nie może schnąć na słońcu, gdyż wtedy spęka i nadaje się tylko do palenia w piecu. To prawdziwa sztuka, żeby je umiejętnie wysuszyć, pociąć. W końcu bierze się klocek na kolana i wali młotkiem, dłutem, żeby je wyprofilować. Do tego muszą być dobre, ostre narzędzia, wtedy można rzeźbić nawet w dębie. Potrzebne są grubsze i drobne dłuta, młotek, także scyzoryk. Często gotowa praca bardzo odbiega od pierwotnego pomysłu. Po prostu sam nóż wskazuje drogę.

Pociągnięcia nożem są jak odręczne pismo, jak grawerunek u jubilera. Nie da się ich podrobić. Na to zwracają uwagę etnografowie przy ocenie rzeźby. Po skończeniu figurki powleka się ją pokostem dla zakonserwowania. Jeśli jednak drzewo jest zdrowe, to samo się najlepiej konserwuje, bo ma przecież w sobie żywicę. Lipa pęka dopiero po stu latach. Gdy drewno jest złej jakości, to szybko toczy je robak i niewiele pomoże zabezpieczanie.

fot. Marek Maczuga

Artysta nigdy nie umiał ocenić swoich rzeźb w domu. Przemawiały dopiero na wystawie, między pracami innych twórców. Pierwszą ekspozycję, w której wziął udział, zorganizował w latach sześćdziesiątych PAX. Zaczął odnosić sukcesy: wyróżnienie za wzięcie udziału w konkursie Dziecko w Rzeźbie Ludowej (1979 r.), wyróżnienie w I, II i IV Biennale Sztuki Ludowej (1983 r., 1987 r., 1991 r.). Otrzymał też wyróżnienie oraz list gratulacyjny od dyrektora Wydziału Kultury i Sztuki UW w Krośnie za udział w finale III Wojewódzkiego Przeglądu Twórczości Kulturalnej Gminnych Ośrodków Kultury Województwa Krośnieńskiego. Najbardziej ceni jednak zajęcie IV miejsca w konkursie Współczesna Rzeźba Ludowa Karpat Polskich (1987 r.). Brało w nim udział 209 uczestników z Polski południowej i południowo-wschodniej, a jury stanowili etnografowie z Warszawy. Potem odbyła się wystawa w skansenie w Nowym Sączu. Bardzo lubi swoje rzeźby. Mówi, że kiedy czasami sprzedawał je do muzeów, czuł, jakby się rozstawał z własnymi dziećmi.

m brozyna 5

fot. Marek Maczuga